Gazeta Internetowa|:: Polska dostała protokoły sekcji zwłok, ale tylko 52 ofiar


Polska dostała protokoły sekcji zwłok, ale tylko 52 ofiar

- Siedem tomów akt ze śledztwa smoleńskiego ze strony rosyjskiej jest już w polskiej prokuraturze. Znajdują się tam protokoły sekcyjne 52 ofiar katastrofy. To bardzo cenny materiał. Są tam też zeznania 40 świadków. Jeszcze dziś tłumacze zabierają się do tłumaczenia, co może potrwać kilka, kilkanaście dni - zapowiedział w "Kropce nad i" Prokurator Generalny Andrzej Seremet.



Prokurator nie potrafił natomiast powiedzieć, kiedy do Polski trafią z Rosji czarne skrzynki z Tu-154. - Nie mogę tego precyzyjnie określić. Myślę, że gdzieś pod koniec listopada - powiedział. Nie potrafił powiedzieć też, dlaczego dostaliśmy protokoły tylko 52 ofiar. Według niego, dowiemy się tego być może po przetłumaczeniu akt.
Seremet na pytanie, czy dojdzie do ekshumacji części ofiar katastrofy, odparł, że na razie tylko jedna rodzina zgłosiła się ws. ekshumacji. - Nie wydam tu osądu, bo nie ode mnie taka decyzja zależy - powiedział. Decyzja o ekshumacji należy bowiem do prowadzących śledztwo w Polsce.

Seremet nie chciał komentować różnych medialnych doniesień na temat katastrofy smoleńskiej. - Chcielibyśmy się odnosić do faktów, a nie do opinii. Tworzy się pewne okoliczności, które nijak się mają do ustaleń - mówił w "Kropce nad i" w TVN 24.
Pytany o badane wątki przyczyn katastrofy, Seremet powiedział, że nie można wykluczyć zamachu. - Prokuratorzy zakładając tę wersję brali pod uwagę zabiegi, które są efektem pewnych machinacji, a nie spektakularnym atakiem. Można natomiast stwierdzić, że nie było wycieku paliwa - powiedział.
Prokurator generalny odniósł się natomiast do dzisiejszych doniesień, że za sterami Tu-154 mógł siedzieć gen. Błasik. - Badane są wszystkie możliwe wersje, także te, o których mówimy - powiedział. Dodał także, że polska strona nadal nie jest w posiadaniu broni borowców, którzy zginęli na pokładzie samolotu, ani telefonu satelitarnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak dodał, szanse na znalezienie tych rzeczy są małe, ponieważ prawdopodobnie roztrzaskały się w wyniku katastrofy. - Ale są to wątki mało istotne dla śledztwa - dodał.
Seremet rozwinął także informację podaną dzisiaj przez szefa wojskowej prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie tragedii pod Smoleńskiem. Płk Ireneusz Szeląg poinformował, że na pokładzie samolotu Tu-154M w chwili katastrofy było aktywnych co najmniej 19 telefonów komórkowych pasażerów maszyny.
Seremet w "Kropce nad i" dodał, że telefony "zostały przekazane dość szybko stronie polskiej, dlatego że strona rosyjska nie uznała ich za dowody rzeczowe". - Zaraz po katastrofie znalazły się w dyspozycji strony polskiej - podkreślił prokurator generalny. Dodał, że śledczy będą badać "sprawę ewentualnych połączeń z pokładu samolotu".
Seremet powiedział także w TVN 24, że polscy prokuratorzy brali udział w przesłuchaniach kontrolerów lotów z wieży w Smoleńsku. - Sądzimy, że protokoły tych przesłuchań są wśród przekazanych nam 7 tomów akt - oświadczył.

(KLe, TSz)
Pół roku po katastrofie smoleńskiej (zdjecia: 23)


Internetowy poradnik | kopia zapasowa www | prawdziwie życie